Po przeniesieniu imprezy z serca południowego Londynu czyli Brixton, do klubowego zagłębia przy London Bridge, spora czesc rastamańskiej stałej zalogi bywalców ‘University of Dub’ niestety się wykruszyła. Z wielkiej sali gimnastycznej Aba i jego goście przenieśli się do wielkiego, ceglanego łuku pod dworcem kolejowym, który ze względów akustycznych teoretycznie powinien być lepszy, ale okazuje się, że ze względów towarzyskich już niekoniecznie.
To właśnie w piatkowy, ciepły (!), marcowy wieczór, w SEOne, bo tak nazywa się nowe miejsce gdzie odbywała się comiesięczna, najcięższa z sesji roots & culture na świecie czyli ‘University of Dub’. Tym razem gośćmi rezydenta – Aba Shanti’ego byli przedstawiciele północnego Londynu, od kilkudziesięciu lat w biznesie: Jah Tubbys World System i oryginalni, jak sami się nazywają: ‘Rasta Chanters’ posiadający niezliczoną ilość starych acetatowych dubplatów – Entebbe Soundsystem.
Zacznę od tego, że należę do sporego grona Shaka-ites, czyli jestem poniekąd wyznawcą stylu grania soundsystemów, które uprawia od blisko 30 lat Jah Shaka. Setki przesłuchanych, w większości nielegalnie nagranych bootlegów z jego imprez, wyszukiwanie śladowych ilości materiałów video z jego imprez, dość dokładnie śledzenie tego co, kiedy i jak gra – to tylko początek listy. Od kiedy po raz pierwszy raz usłyszałem ten pierdzący, mocno przesterowany bas, wycie syren oraz mistyczny śpiew, wiedziałem, że to jest początek czegoś nowego w moim życiu. Splot szczęśliwych dat i okoliczności, dobre serce mojej ukochanej żony oraz gościnność londyńskich znajomych (bigup Jacek!) pozwoliły mi na zobaczenie na własne oczy i uszy Jah Shaki w jego naturalnym otoczeniu.